Poranek...jak każdy inny.Nie jest jakoś szczególnie ciekawy żeby można było go lubić.Szczególnie ten PONIEDZIAŁKOWY.Ten to wymiata w pogorszeniu humoru.
Lecz jednak zwijając się w naleśnika zwlekłam się z łóżka.Ubrania...ubrania...ubrania.Otworzyłam szafę w poszukiwaniu jakiegoś stroju.Wszystko idealnie poskładane.Nie rozumiem jak niektórzy ludzi mogą mieć syf we własnym pokoju!
Bielizna biała koszula,czarny krawat,szare dżinsy,skarpety i wypolerowane glany.A teraz zapiepszam do szkoły.
A teraz skoro jestem w parku to zniknę. Tak moją ,,niesamowitą'' umiejętnością jest niewidzialność.Tak jak innym żywiołom czyli Wodzie, Ogniu oraz Ziemi nie jest przypisane żeby to rozpowiadać.A raczej nikt prócz posiadaczy darów żywiołów o tym nie wie.Choć w sumie może ktoś widział ale nad tym nikt już nie myśli.
(Oczami Flory)
Idę właśnie do Technikum.Przez park oczywiście! Szkoda że nie ma tutaj jeziora.Kocham pływać! To chyba logiczne bo jestem posiadaczem daru żywiołu wody.Są jeszcze inni posiadacze darów lecz ich znam tylko w postaci człowieka z kamieni,chłopaka z ognia i...właśnie trudno mi ją określić czy wogóle istnieje.Z opowieści moich towarzyszy jest ona niewidzialna.Ale kto wie? Może nawet nie istnieje.
O Marceline! Moja ,,przyjaciółka''.Tia...z nią nigdy nie wiadomo.Może mnie nawet nienawidzi.Oby nie...idę się z nią przywitać!
Pobiegła do lasu. Przecież tam się dochodzi do szkoły o wiele dłużej! Dobra ona i jej ,,magiczne'' przychodzenie szybciej do budy...lepiej jednak żebym za nią nie szła.
A teraz skoro jestem w parku to zniknę. Tak moją ,,niesamowitą'' umiejętnością jest niewidzialność.Tak jak innym żywiołom czyli Wodzie, Ogniu oraz Ziemi nie jest przypisane żeby to rozpowiadać.A raczej nikt prócz posiadaczy darów żywiołów o tym nie wie.Choć w sumie może ktoś widział ale nad tym nikt już nie myśli.
(Oczami Flory)
Idę właśnie do Technikum.Przez park oczywiście! Szkoda że nie ma tutaj jeziora.Kocham pływać! To chyba logiczne bo jestem posiadaczem daru żywiołu wody.Są jeszcze inni posiadacze darów lecz ich znam tylko w postaci człowieka z kamieni,chłopaka z ognia i...właśnie trudno mi ją określić czy wogóle istnieje.Z opowieści moich towarzyszy jest ona niewidzialna.Ale kto wie? Może nawet nie istnieje.
O Marceline! Moja ,,przyjaciółka''.Tia...z nią nigdy nie wiadomo.Może mnie nawet nienawidzi.Oby nie...idę się z nią przywitać!
Pobiegła do lasu. Przecież tam się dochodzi do szkoły o wiele dłużej! Dobra ona i jej ,,magiczne'' przychodzenie szybciej do budy...lepiej jednak żebym za nią nie szła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz